„Całą tą nużącą pracę – i to powtarzaną tysiącami razy – związaną ze zliczaniem roztoczy na lepkich wkładkach, uśmiercaniem czerwiu płynnym azotem, obserwowaniem pszczół czyszczących się nawzajem i mierzeniem poziomu hormonów czerwiu, będziemy kiedyś wspominać jako wielkie marnotrawienie czasu, kiedy w końcu pozwolimy roztoczom Varroa robić te rzeczy dla nas”

- Kirk Webster -

Brak Leczenia

Kiedy w 2013 roku rozpoczęliśmy nasz projekt Pszczelarstwa Naturalnego, mieliśmy pewne obawy, czy pszczoły będą potrafiły żyć bez wspomagania substancjami chemicznymi. Dziś, z perspektywy kilku sezonów walki o pszczelarstwo czyste od tzw. „chemii” podawanej do środowiska ula, mogę stwierdzić, że nasze wybory okazały się słuszne: pszczelarstwo bez stosowania trucizn i toksyn jest jak najbardziej możliwe.

Na samym początku musisz uświadomić sobie jeden podstawowy fakt. Dotyczy on tak samo pszczół, jak i każdego innego stworzenia: organizmy żywe umierają. Pszczoły także – zarówno te leczone jak i te, które nie są traktowane substancjami chemicznymi. Przez cały sezon umierają pojedyncze osobniki, które składają się na „superorganizm” rodziny pszczelej. Umierają również całe rodziny – z różnych powodów. Mówiąc najogólniej, umierają te, które nie potrafią przezwyciężyć napotkanych problemów. Są nimi głód, skażenie środowiska, drapieżniki, a także choroby. Dwie spośród tych ostatnich, które dziesiątkują rodziny pszczele, to warroza wywoływana przez roztocze dręcz pszczeli (Varroa destructor), a także nosemoza powodowana przez grzyby z rodzaju Nosema. Tym dwóm chorobom często towarzyszą także wirusy oraz inne organizmy patogenne. W naturalnych warunkach pszczoły potrafią jednak przetrwać, choć nie doznają opieki ze strony pszczelarza. Przezwyciężają kryzysy w wiadomy tylko dla siebie sposób  i dalej funkcjonują.

Nie podając „leków” rodzinie pszczelej nie obciążasz jej dodatkowo toksynami, a w efekcie pozwalasz na rozwój skomplikowanego układu mikro i makro życia wewnątrz ula. Organizmy te jak pajęczyna oplatają całą przestrzeń, tworząc skomplikowany ekosystem. Jest on niezbędny dla zdrowia pszczół. Każda forma tzw. „leczenia”, poczynając od antybiotyków, olejków eterycznych i kwasów, na pestycydach z grupy insektycydów oraz akarycydów skończywszy, powoduje zaburzenie tego skomplikowanego układu mikroorganizmów. Spora część tych substancji czy produktów ich rozpadu, jest toksyczne dla pszczół. Szkodliwe substancje wnikają do plastrów pszczelich, wchłaniane przez wosk niczym gąbka, a w nich przecież wychowywany jest czerw i gromadzony jest miód. Odstąpienie od leczenia pozwala wziąć pszczołom głęboki oddech. Dodatkowo zyskują one lepsze warunki do komunikacji wewnątrz ulowej. Zmysł powonienia jest dla nich kluczowy przy każdym podstawowym zadaniu, takim jak karmienie czerwiu, rozpoznawanie obecności matki, czy wreszcie wykrywanie najróżniejszych zagrożeń                    i problemów, takich jak pasożyty czy choroby czerwiu. Dzięki temu, że ul pozbawiony jest toksyn, wytwarza się w nim potrzebna i pożądana równowaga zapachowa, a przepływ informacji ulega zdecydowanej poprawie.

Brak tzw. „leczenia”, to także niezaburzona selekcja naturalna, o której wspomniałem w innym miejscu na tej stronie, a zatem pierwszy i podstawowy krok do zdrowszych, lokalnych pszczół.

 

Wróć

ZNAJDŹ NAS NA:

Pasieka Łapa

pasieka@pasiekalapa.pl

+48 609  457 114

WARTO WIEDZIEĆ:

 o pszczołach

 o miodzie

Pasieka Łapa